Zima wprowadza ograniczenia w stylizacji naszych fryzur. W tym okresie nie sprawdzą się uczesania z podniesionych włosów i wymagające większej ilości zabiegów. Pod czapką wiele fryzur po prostu nam się nie utrzyma, a nakładanie wszelkich żeli i wosków sprawi, że włosy zaczną się sklejać i będą wyglądały na tłuste. Na dodatek włosy w zimie wykazują tendencję do elektryzowania się.
Spora liczba osób, szczególnie młodych za wszelką cenę chce zachować efektowną fryzurkę nawet w zimie. W efekcie nie noszą czapek. Szkodzą nie tylko swojemu zdrowiu, ale również włosom. Rezygnacja z niektórych stylizacji nie oznacza, że w zimie ma być nudno. Modne są cięcia asymetryczne, które nadają wizerunkowi bardziej drapieżnego pazura, a równocześnie nie musimy się obawiać, że ich ład zostanie zburzony pod czapką. Warto przekonać się do cieniowań zarówno na włosach krótkich jak i długich. Po zdjęciu okrycia głowy wystarczy je przeczesać palcami. Najefektowniej wyglądają krótkie, rozwichrzone fryzurki.
Zmysłowo wyglądają również grzywki uciekające spod czapki. Najefektowniejsze są grzywki nieco dłuższe i cieniowane. Dobrze zakręcone loki lub fale również nadają się na
zimowe fryzury. Wystarczy układać je na piance przeznaczonej do tego typu zabiegów i na koniec spryskać lakierem, a z pewnością zachowają swój kształt. Jeśli pomimo starań nasze włosy nadmiernie się elektryzują to należy je nosić spięte. Kucyk jednak nie jest najlepszym rozwiązaniem, ponieważ podczas ściągania nakrycia głowy i tak pojedyncze włosy wymkną się z gumki i naelektryzowane będą latać wokół naszej głowy.
Ujarzmią je upięcia z warkoczów. Włosy są wtedy związane w mocną strukturę i, o ile nie są cieniowane na całej długości, nie mają prawa nigdzie wystawać. Zimową porą najprostsze uczesania sprawdzają się najlepiej.
Zobacz też:
Wszystko o pasemkach